Spójrz na to z drugiej strony




Bo śmiałkiem jest ten,

kto podejmuje decyzje wbrew obawom,

ten, kogo na każdym kroku nękają demony,

kogo nurtują rozterki, czy ma rację czy nie.

A mimo to działa - bo również wierzy w cuda.

P. Coelho


Magda

Niepotrzebnie o to poprosił.

W stanie, w jakim się znajdowała, z równowagi mógł ją wyprowadzić byle drobiazg. Prawie nieprzespana z powodu silnego bólu menstruacyjnego noc i guzdrzące się podczas śniadania dzieciaki, to i tak było dosyć, jak na jej nerwy. A teraz jeszcze to.

- Może co jeszcze, do cholery, mam zrobić?! Może samochód ci umyję przed wyjazdem, co? Zrobię ci kanapki do pracy… a, nie, przepraszam, kanapki już przygotowałam, to w takim razie…

- Magda, proszę cię… – Zerknął na bliźniaków, którzy na szczęście zupełnie nie zwracali uwagi na podniesiony głos matki; prawdopodobnie dlatego, że ostatnimi czasy tego typu sprzeczki były w domu Załuskich na porządku dziennym. – Zapytałem tylko, czy nie sprawiłoby ci to kłopotu. W porządku, przełożę ostatnie spotkanie i załatwimy wszystko tak, jak zawsze. Nie denerwuj się już…

- Wiesz przecież, ile jeszcze rzeczy mam do zrobienia – powiedziała nieco spokojniej, lecz w jej głosie wciąż słychać było wyrzut. – Wyjeżdżamy na trzy dni. Muszę tu trochę ogarnąć, przygotować dla nas wszystkich ubrania, potem zrobić zakupy…

- Wiem, kochanie…

- Nie, przerywaj mi! – warknęła. – Zanim łaskawie pojawicie się w Zarzeczu, dobrze byłoby też posprzątać trochę w domku, bo przez ostatnie dwa tygodnie na pewno czyściej się w nim nie zrobiło. Szczególnie, że Damian ma alergię i nie może przebywać w zakurzonych pomieszczeniach, nie pamiętasz?

Krzysztof zamierzał coś powiedzieć, ale w końcu zrezygnował. Chcąc jak najszybciej zakończyć rozmowę, która najwyraźniej zmierzała donikąd, zwrócił się do chłopców:

- No, panowie, wychodzimy. Jeszcze trochę takiej guzdraniny i się spóźnicie.

Nie musiał im tego dwa razy powtarzać. Nawet wyjście do szkoły było lepsze od mdłej owsianki, której obaj szczerze nie znosili. Magda posłała mężowi nieprzyjazne spojrzenie, ale zanim zdążyło ono dotrzeć do adresata, ten był już za progiem kuchni.

Dominik złapał tornister i natychmiast podążył w ślady ojca, natomiast drugi z synów podszedł do Magdy.

- Cześć, mama! – powiedział, przywierając do jej spódnicy. – Ale po południu już nie będziecie się kłócić, dobrze?

Kobieta przykucnęła i spojrzała Damianowi w oczy.

- Tak, kochanie. Obiecuję.

Chłopiec złapał ją za szyję i mocno uścisnął.

*

Sama nie wiedziała, co się z nią dzieje. Była roztrzęsiona, nie mogła skupić myśli na konkretnej czynności. Kiedy wreszcie jeden z talerzy wypadł jej z rąk, gdy usiłowała upchnąć go w zmywarce, i roztrzaskał się na tysiąc kawałeczków o kuchenne płytki, uznała, że chyba jednak powinna sobie zrobić chwilę przerwy.

- To na szczęście – mruknęła bez przekonania i sięgnęła do szafki po pudełko z melisą.

Kilka minut później rozciągnęła się na kanapie w salonie z kubkiem ziołowej herbaty. Połknęła dwie tabletki no-spy i jedną ketanolu z nadzieją, że tym razem zmniejszą choć trochę promieniujący z podbrzusza tępy ból.

Związane z okresem dolegliwości towarzyszyły Magdzie od pierwszej miesiączki i wyglądało na to, że będzie tak aż do menopauzy. Swego czasu lekarz dawał nadzieję, że po ciąży bóle mogą być mniej intensywne, ale nic takiego nie nastąpiło.

- Wszystko przez moją siostrunię – powiedziała, odstawiając kubek na stolik, po czym ułożyła się w pozycji embrionalnej. – Cholera jasna, że też nie może znaleźć sobie jakiegoś…

Przerwał jej dźwięk dzwonka komórki. Odebrała, nie patrząc nawet na wyświetlacz.

- Cześć, kochana siostrzyczko. Właśnie cię przed chwilą zwymyślałam na czym świat stoi.

- Kiepska noc i bóle brzucha? – usłyszała w słuchawce głos Marzeny.

- Taaa… Ciekawe, skąd masz takie precyzyjne wiadomości – odparła z lekkim uśmiechem. – Wiesz, ta nasza telepatia przez prawie czterdzieści lat zdążyła mnie już trochę znudzić.

- Mnie to mówisz? Lepiej mi powiedz, dlaczego od rana chodzę taka podkurwiona.

- No jak to? PMS cię dopadł zapewne…

- PMS miałam do wczoraj, a dziś jest jakoś tak… inaczej. Właśnie przed chwilą stłukłam szklankę, tak mi się ręce trzęsą. Coś nie tak z Krzyśkiem?

Magda przez chwilę zastanawiała się nad odpowiedzią.

- Tak – odparła wreszcie. – Zresztą ciebie i tak nie oszukam, no nie? – Uśmiechnęła się. – Od pewnego czasu między nami nie jest w porządku, zresztą już ci o tym wspominałam. Teoretycznie niby wszystko gra, ale jednak coś niedobrego wisi w powietrzu. A teraz to już w ogóle, odkąd Dominik…

Przerwała. Zaczęła się zastanawiać, czy mimo wszystko nie mówi zbyt wiele. To przecież trwa od niedawna, więc może…

- Co z nim?

- Wiesz, nie jestem do końca pewna, ale nie wiem, czy Krzysiek nie nastawia go przeciwko mnie. To przecież dziwne, że dziewięcioletni bliźniacy aż tak bardzo różnie zachowują się wobec matki…

Marzena milczała.

- Czasem ten łepek patrzy na mnie z taką złością, jakbym była jego największym wrogiem. Skąd coś takiego mogło się u niego wziąć?

- Nie wiem – odezwała się po chwili milczenia siostra. – Jak na bunt nastolatka to chyba trochę za wcześnie, ale na twoim miejscu nie wyciągałabym raczej pochopnych wniosków. Osobiście nie wierzę, żeby Krzysiek był zdolny do czegoś takiego…

- No ale dlaczego w takim razie Damian wciąż jest taki jak wcześniej? Powinni być przecież tacy sami albo przynajmniej bardzo podobni. My takie byłyśmy, prawda?

- Niekoniecznie, siostra. Chyba cię pamięć zawodzi – roześmiała się Marzena. – Pamiętaj, że nawet jednojajowe bliźniaki to tak naprawdę dwie różne istoty. O nas też rodzice mówili, że może to prawda, że mamy jedną duszę rozdzieloną pomiędzy dwa ciała i jesteśmy prawie identyczne, ale to podobieństwo jednak zawsze dotyczyło głównie naszego wyglądu zewnętrznego.

Z piersi Magdy wydobyło się ciężkie westchnienie.

- Nie wiem, co mam z tym wszystkim robić – powiedziała zrezygnowana. – Czasem mam już dość.

- Wyjedźcie gdzieś razem, odpocznijcie. Może wtedy łatwiej będzie ci złapać dystans. Porozmawiaj z Dominikiem, może to jego zachowanie da się w jakiś bardzo prosty sposób wyjaśnić.

- Wyjeżdżamy właśnie – prychnęła. – Do Zarzecza, dasz wiarę? Jak co drugi tydzień i – wyobraź sobie – jak co drugi tydzień wszystko jest na mojej głowie.

- Nie nakręcaj się. Przecież Krzysztof pracuje. Sama przed urodzeniem dzieci zaproponowałaś ten układ.

- Ale ja myślałam, że to wszystko będzie inaczej wyglądać, że jak pojawią się dzieci, to będzie tylko lepiej, a tu…

- Porozmawiaj z Dominikiem – powtórzyła Marzena. – Mam wrażenie, że tak naprawdę to jego zachowanie dręczy cię teraz najbardziej.

- Dobrze, pani psycholog, porozmawiam, a potem zdam szczegółową relację. – Powstrzymała się od odruchowego zasalutowania wolną ręką. – Siostra, to wszystko zaczyna mnie trochę przerastać.

- Może więc nadszedł dobry moment, żebyś rozejrzała się za jakąś pracą? Wiem, że to przewróciłoby wasze życie do góry nogami, ale może właśnie tego tobie… wam potrzeba? Chłopcy są już na tyle duzi, że chyba byłoby to możliwe?

Myślała o tym od pewnego czasu, ale w jej przypadku nie byłoby to wcale proste. Pomimo doświadczenia w biurze pośrednictwa w handlu nieruchomościami, gdzie pracowała przed urodzeniem dzieci, zdawała sobie sprawę, że lata przerwy mocno komplikowały ponowne odnalezienie się na rynku pracy. Nie bez znaczenia był też wiek. Gdyby miała o jakieś dziesięć lat mniej, pewnie byłoby to o wiele łatwiejsze.

- Nie musisz przecież wracać do starego zawodu – dodała Marzena, czytając w myślach siostry. – Może jakiś własny biznes? Sklep z ciuchami albo coś w tym guście, a może...

- Pomyślę – ucięła sucho Magda. – Nie mam teraz ochoty o tym rozmawiać.

- Dobra, w takim razie już cię nie męczę. Mimo wszystko, mam nadzieję, że wyjazd będzie udany.

- Oby.

- Ucałuj ode mnie swoich wszystkich chłopaków. – Na słowo „wszystkich” położyła większy nacisk. – Usłyszymy się w niedzielę wieczorem albo jakoś w przyszłym tygodniu… Chyba że macie już tam zasięg?

- Nie, akurat to się nie zmieniło. W dzisiejszych czasach trudno znaleźć zadupie, do którego nie można się nawet dodzwonić, ale Krzyśkowi się to oczywiście udało bez problemu.

- Daj spokój. Zresztą może to nawet lepiej. Przynajmniej nikt nie będzie wam zawracał gitary. Pa!

Swoim zwyczajem Marzena przerwała połączenie, nie czekając nawet na odpowiedź. Zanim jednak telefon zdążył ponownie znaleźć się na stoliku obok kubka, dzwonek odezwał się raz jeszcze.

- To znowu ja. Zapomniałam o najważniejszym… pamiętasz może, co ci się dzisiaj śniło?

- Prawie nie spałam… Nie wiem, chyba nic, a dlaczego pytasz?

- Dziś znów miałam ten sen.

Lodowaty dreszcz przebiegł po plecach Magdy.

- Jaki znowu sen? – zapytała, siląc się na obojętność, chociaż doskonale znała odpowiedź.

- Wiesz przecież, dokładnie taki, jak przed śmiercią taty. I taki sam, jak przed katastrofą, w której zginął stryj Wiktor, a potem przed samobójstwem stryjenki. Wiesz, o czym mówię, prawda?

- Tak, wiem – przyznała cicho.

W tamte noce obie śniły dokładnie o tym samym, a potem wielokrotnie wracały do tego w rozmowach. Nie mogła zapomnieć.

- Chciałam ci o tym powiedzieć, żebyście na siebie uważali. Na razie.

Zanim Magda zdążyła się odezwać, jej siostra już się rozłączyła.

Pomimo że bała się zasnąć po tym, co powiedziała jej Marzena, tabletki w połączeniu z melisą i tak zrobiły swoje. Po niecałej godzinie płytkiej drzemki poczuła się zdecydowanie lepiej. Ból prawie minął, więc znów mogła normalnie funkcjonować. A oprócz tego nic jej się nie przyśniło.

Najpierw spakowała ubrania i przybory toaletowe dzieci i męża, po czym zaniosła je do stojącej na podjeździe corsy. Później wrzuciła do torby swoje rzeczy i już miała wyjść, gdy przypomniała sobie o liście zakupów, którą zostawiła na stole w kuchni. Dopiero tam uświadomiła sobie, że nie sprzątnęła jeszcze rozbitego talerza.

Czasu było coraz mniej, więc starała się jak najszybciej uwinąć. Jeden nieuważny ruch i ostra krawędź rozcięła opuszki palców prawej dłoni. Magda spojrzała na płynącą krew i świat nagle zawirował. Pobiegła do łazienki, podniosła klapę sedesu i zaraz potem jej ciałem wstrząsnęły gwałtowne torsje.

I ta reakcja bynajmniej nie była spowodowana widokiem zakrwawionej dłoni.

*

(...)